sobota, 17 sierpnia 2013

Braunschweig, Wolfsburg i trochę codzienności

W miniony czwartek wybraliśmy się z mężem do niemieckich miasteczek: Braunschweigu i Wolfsburga. Pierwsze z miejsc wydało mi się dość ładne i zadbane. Zaliczyliśmy w miarę sprawny spacer, udaliśmy się także do galerii handlowej na lody. Kawiarniane stoisko wydawało się zachęcające. Niestety jednak, w tym punkcie pojawia się z mojej strony minus - ekspedient podawał wafla z ręki, a nie przez serwetkę. Rok temu zaczęłam zwracać uwagę na tego rodzaju 'higieniczne szczegóły'. Tak więc jedynie zdeterminowany by tam zjeść mąż skusił się na lody. Ja postawiłam na McFlurry'ego;)



Głównym naszym celem wycieczki był jednak wodny pokaz w Wolfsburgu. Zaczynał się ok. 22, a trwał pół godziny. Mąż miał okazję bycia świadkiem widowiska dwa lata temu. Zrobione przez niego zdjęcia i filmiki zdecydowanie zachęcały. Porównując jego nagrania z przeszłości z rzeczywistością rozczarowałam się nieco: przed dwoma laty zastosowano ciekawszy podkład muzyczny oraz zaprezentowano bardziej interesujące figury. Sam mąż potwierdził, że nieco gorzej w czwartek to wszystko się prezentowało. Nie żałuję jednak, że dane było mi obejrzeć Wassershow, bo wcześniej nie miałam takiej okazji. Podsumowując: widoki ładne, ale nastawiłam się na 'powalenie' na kolana;)


Na koniec zamieszczam trochę fotografii z dnia codziennego:)

Altana ewoluowała. Na dzień dzisiejszy można rzec, że jest skończona. Rozważaliśmy wstawienie do niej ścian (pergoli - nie wiem czy poprawne określenie), jednak dzięki temu, że ich nie ma wyczuwalna jest przestrzeń. Dodatkowo mąż stworzył ławko-huśtawkę na której spędziliśmy dzisiaj, korzystając z ładnej pogody, dużo czasu:)


Cieszę się, że upały ustąpiły miejsca znośnej i przyjemnej pogodzie. Jeden z kociaków bowiem dotkliwie odczuwał wysoką temperaturę.


Fanom kryminałów zdecydowanie polecić mogę książkę 'Przerwane milczenie'. Drugą zaprezentowaną pozycję przeczytałam dość sprawnie i nie nudziłam się aczkolwiek po autorze spodziewałam się większej ekstrawagancji;)


Zastanawiam się czy inni Blogerzy także cenią soki świeżo wyciskane z owoców. My w ostatnim czasie delektujemy się pomarańczowym. Z dwóch kilogramów tych owoców powstają prawie trzy pełne szklanki napoju:)

Pozdrawiam serdecznie:)


46 komentarzy:

  1. Widoki bardzo ładne, a pokaz wodny mimo wszystko robi wrażenie :-) Kociak uroczy, a wyciskanych soków nie piję, tych z kartonu też nie, u mnie przeważa tylko woda niegazowana ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Altana super, kociak faktycznie zmęczony upałami...Cieszę się, że wycieczka się udała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale świetne koty :) Co to za rasa? Rosyjskie niebieskie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Jeden z nich to rosyjski niebieski (górne zdjęcie i to z piłką), na podłodze i pod krzesłem zarazem leży zaś brytyjski;)

      Usuń
  4. Wodny pokaz musiał być zjawiskowy, podobne pokazy są we Wrocławiu ale podejrzewam, że nie są lepsze niż te w Wolfsburgu :)
    Jeśli soki to tylko wyciskane. Nie wiem kiedy piłam sok pomarańczowy kupiony w sklepie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pamiętałam, że ktoś pisał o takich pokazach we Wrocławiu. Nie pamiętałam jednak kto, bo było to jakiś czas temu już;)

      Usuń
  5. Ksiazki <3 coraz bardziej ci kurcze zazdroszczę! Ooooo tak jeśli chodzi o soki pijam tylko swiezo wyciskane :))

    Top Chef to nowość (amerykański już leci dawno)... program już nie dla kucharzy amatorow lecz tych którzy znaja się na rzeczy :) nie masz pojęcia jak ciesze się ze znalazłam bratnia dusze, z która będę mogla porozmawiać na temat Mastera ! :D;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, ja tez zostawiłam ostatnio sporo kasy w sklepach :) Dziekuje za wiare we mnie :)))

      Usuń
  6. Zakochałam się w tym kocie <3... nie mogę oderwać od niego oczu! ;)
    Obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana ale Ty masz dobrze z tymi wyjazdami <3 Soczki wyciskane wprost uwielbiam :-* Altana - marzenie . O kotkach będę się powtarzać , są po prostu magiczne , nieziemskie <3

    OdpowiedzUsuń
  8. To koty brytyjskie, nie? Cudne mają oczy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocur brytyjski, kotka rosyjska:)

      Usuń
  9. Ewo, fajnie, że nie zrobiliście ścian. Moim zdaniem lepiej byłoby powiesić płócienne lub lniane zasłony. Macie przepiękne kociaki.
    Cieszę się ,że przybliżasz mi miejsca w których nie byłam :-)
    Pozdrawiam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja uwielbiam świeżo wyciskane owoce:) CO do pokazów muzycznych przy fontannach we Wrocławiu też można taki obejrzeć przy Hai Stulecia:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie na konkurs:) www.buycheapookfit.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Te pokazy wodne stały się bardzo popularne, jakoś widziałam to parę razy i zdecydowanie pierwszy efekt zrobił na mnie wrażenie kolejne już nie.
    Altana jest niezwykle piękna, bardzo mi się podoba, zachwycająca również jest, ta polana za nią bez "sąsiadów".Tyleeee przestrzeni, wow!

    KOCIAKI SŁODZIAKI-są cudne, też bardzo kocham, i pochwalę się, że mam dwa w domu.

    co do naturalnych soków, to piję ze wszystkiego...z brzozy z buraków, z pokrzywy...z ananasa...itd
    Pozdrawiam gorąco):

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam soki świeżo wyciskane z pomarańczy - odkąd zaczęłam je pić, ten z kartonu już mi nie smakuje :c
    Piękna altana, zawsze marzyłam żeby mieć taką, i móc w niej siedzieć podczas letnich burz...

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podoba mi się Wasza altanka i huśtawka. Lubię spędzać popołudnia w ogrodzie. Co do pokazów to nie miałam okazji zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale Ci zazdroszczę tego wyjazdu :D Pokaz fontann widziałam tylko raz, ale byłam bardzo mała, więc niestety nic nie pamiętam. Ta huśtawka jest świetna! Popołudnia spędzone na niej z miseczką owoców i książką, ach... :D Hahahhaah moje psy wyglądaly dokładnie tak samo jak Twój kot podczas upałów. Co chwila zmieniały miejsca leżenia i miały takie zmęczona mordki. Sok ze świeżo wyciskanych owoców bardzo lubię, ogółem soki :) Pomarańczowy był moim ulubionym, moja mama mówi, że się w nim "kąpałam". Teraz nie mogę go już pić, sprawdziło się "co za dużo, to niezdrowo" :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie posiedziałabym w takim ogrodzie:)
    I też zazdroszczę takiego wyjazdu, no i kociaków-cudne są ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdjęcia pokazów niesamowite. Pięknie to wygląda.
    Huśtawkę macie super! Fajnie posiedzieć sobie na niej wieczorami :)
    Uwielbiam sok ze świeżo wyciskanych pomarańczy. Jeszcze jak ktoś wyciska go za mnie to w ogóle niebo w gębie ;)

    www.mojezycie-przedslubem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. jak mi się marzy taka altana w moim ogrodzie! chyba muszę mojego chłopaka do roboty zagonić ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak ja będę miała własny dom to taką altankę będę miała, napewno! Nie odpuszczę:)

    Zapraszam do mnie: SESZEL.BLOGSPOT.COMt
    Może jeśli Ci się spodoba to zaobserwujesz?

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurcze te koty mają tak niesamowite oczy, że zawsze nie mogę się napatrzeć czy to nie sztuczne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A beautiful post. Great pictures!! :-)

    Greetings from the Netherlands,
    Gert Jan

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten kociak jest wspaniały :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne zdjęcia! Zazdroszczę wycieczki :) a co do soków ja również uwielbiam świeżo wyciskane, mam w planach sprawić sobie prezent i kupić sokowirówkę :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. świetne zdjęcia! pozazdrościć wyjazdu...
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy!

    OdpowiedzUsuń
  25. bardzo cenię świeże soki, dlatego ostatnio przytachałam z domu rodzinnego sokowirówkę, która ma ponad 20 lat - moja mama robiła sobie soki jak była w ciąży ze mną ;) mój faworyt - marchew, jabłko, seler ;) a mąż bardzo zdolny! altana super, a huśtawka to już w ogóle ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam jeszcze tylko, że jak zawsze - TWOJE KOTY UKRADŁY MOJE SERCE! :)

      Usuń
  26. Najgorsze co może być, to postawić wysokie wymagania miejscom, które się odwiedza... Ja wtedy zawsze wracam rozczarowana :/ Altana z huśtawką to cudowna rzecz, marzą mi się, ale dopóki mieszkam w bloku, to w sferze marzeń pozostaną, w domu rodzinnym mam taką właśnie huśtawkę i uwielbiam spędzać na niej czas ;) I na koniec sok, jeżeli pijam, to właśnie tylko świeżo wyciśnięty z owoców, kartonowe soki mnie zawsze zniechęcają ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. A, jednak trochę widać brzuszek ;)
    Fajnie, że się wybraliście gdzieś w weekend. Nawet jeśli nie zawsze widoki czy atrakcje powalają to jednak poszerza się swoje horyzonty :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo lubię książki Charlotte Link. A kociak jest po prostu uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam sok pomarańczowy. Tzn. nektar albo świeżo wyciśnięty :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Urzekająca codzienność w Twoim wydaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Podobają mi się rynki niemieckich miasteczek, chociaż nie miałam okazji ich widzieć w rzeczywistości. :)

    Huśtawki zazdroszczę, moje marzenie niespełnione - poczytałabym książkę na takiej :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Pokaz na fotkach wygląda pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  33. no no podobają mi się foteczki :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Świeżo wyciskany sok z pomarańczy uwielbiam! Pyszny i super zdrowy!Fajnie wykorzystujecie z mężem wolny czas, popieram taki styl życia :)

    OdpowiedzUsuń
  35. ale mi smaka narobiłaś tym sokiem chyba jutro też sobie taką bombę witaminową zafunduję :))

    OdpowiedzUsuń
  36. To już kolejna relacja z Paryża, którą się zachwycam. Dzięki blogowym wizytom pewnie w końcu i ja tam zawitam. A "Przerwane milczenie" czytałam w zeszłym roku. Teraz czytam "Echo winy". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękny niebieski kotek,marzę o takim kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarze :)