wtorek, 24 lutego 2015

Taka tam mała złośliwość losu

Przyznam się do czegoś co mnie bardzo irytuje. Po kolei zatem. Około południa serwuję Jasiowi drzemkę. Lubię ten czas, bo mam chwilę dla siebie. Abstrahując jednak od egoizmu: jest to jedyne ‘spanko’ Jasia w ciągu dnia i jeśli trwa ono za krótko to wieczorem syn nie wyrabia – jest nerwowy. Gdybym jednak zaserwowała mu drugie spotkanie z Morfeuszem dzienną porą to zasnąłby może o 24 dopiero (kiedy normalnie do 22). 
Ostatnimi czasy niestety owo spotkanie nie przebiega bez zakłóceń. Kilka dni temu sąsiedzi musieli w tym czasie wiercić w ścianie dziury. Ok, w tej sytuacji czepiać się nie mogę, bo południe to nie północ. Jednak złośliwość losu irytuje mnie do tego stopnia, że bez obelg pod nosem nie obejdzie się. Dzisiaj z kolei jakieś dwa babsztyle musiały 2x zadzwonić dzwonkiem, na oko świadkowe Jehowy. Nie otwieram obcym, bo szkoda mi czasu na tłumaczenia. Oczywiście musiały obudzić Jasia. Zasnął co prawda po chwili jednak moja irytacja sięgnęła zenitu… Po cholerę łażą i przeszkadzają? Nie znoszę prób ‘nawracania’. Niech się zajmą sobą i swoim życiem… Ja także mam jakieś swoje przekonania, ale nie sieję propagandy, nie uważam, żeby moje podejście dla każdego było najlepsze. Przykładowo: marzyłam o cesarce, dostrzegałam dużo jej plusów, nigdy jednak nie przyszłoby mi na myśl by zmieniać stanowisko osób, które opowiadają się za porodem naturalnym (także posiadającym liczne zalety). Każdy wie najlepiej co dla niego dobre, po co więc wścibiać nos w cudze życie… Takim niezwykle miłosiernym i zarazem optymistycznym akcentem kończę swój wywód ;)

Zastanawiam się czy w podobnych sprawach jesteście tolerancyjni czy niekiedy irytacja bierze u Was górę. 

Reksio mnie pocieszy ;)

60 komentarzy:

  1. Ja też nie przepadam za Jehowcami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewa zdecydowanie się z Tobą zgadzam, a już zwłaszcza co do tego, że jak dziecko śpi, to jest to święty czas dla matki i NIKT nie może tego psuć, a już na pewno nie ludzie obcy, z którymi nie chcemy rozmawiać. Mi niestety zawsze jak Maks śpi przychodzi mama i mówi "a zrobiłaś to, a zrobiłaś tamto?" ... ludzie, a nikt nie zapyta "a może chcesz teraz odpocząć, poczytać?" ... ehh samo życie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć;>

      Usuń
    2. O matko! Znam to, u mnie jest to samo :) tak ciężko zrozumieć, że czas gdy dziecko śpi to czas dla mamusi na pierdoły, relaks, leżenie i czysty egoizm :))
      Czas drzemki jest święty, potrafię ochrzanić nawet jak ktoś głośniej kichnie :) Listonosz już nie próbuje do nas dzwonić i nie musiałam mu nic mówić, jak zobaczył dziecko to od tej pory puka cichutko - jejku, właśnie dostałam olśnienia, że to przemiły facet i jaki wspaniałomyślny :)

      Jehowi ... nie rozumiem, dlaczego wpisane mają w wiarę to nawiedzanie, chyba muszą wyczuwać niechęć ludzi. W domu mam jakieś książki, które wciskali mojej mamie ( z grzeczności nie potrafiła odmówić ), poza tym to ludzie, którzy muszą przechodzić jakiś kurs niezłomności i powinni zostać akwizytorami - ciężko ich przegadać ;)

      Usuń
  3. 100 % racji...mnie też akwizycja domowa kurzała i wkurza nadal ( choć na emigracji nikt mi nie dzwoni bez sensu do drzwi ..bo to niekulturalnie i nie jest przyjęte)
    pamiętam ,ja godzine bestię usypiam ,a ktoś mi wisi na dzwonku - chce pani jajka....nie chce, gdybym chciała to pójdę do sklepu , ale wiejskie... jak będę chciała wiejskie to pojadę na wieś kupić
    chce pani dywan z Turcji... nie , nie chce ,
    chce być panią własnego domu wystarczy ,że muszę słyszeć jak ktoś na 10 piętrze łupie wiertarką w ścianę w bloku z wielkiej płyty....


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja usypiam około 10 minut choć raz zdarzyła się blisko godzina noszenia na rękach. Kręgosłup daje się we znaki i jak ktoś niweczy wysiłki to jest nie za fajnie. Doskonale więc rozumiem;>

      Usuń
  4. Kiedyś słyszałam, że Świadkowie Jehowy muszę wyrobić dzienną (albo tygodniową czy miesięczną -nie wiem) normę w rozmowach z ludźmi i próbami ich nawracania, więc to po prostu ich praca, ale i mnie denerwuje takie chodzenie po domach. Zaczepianie na ulicy, zresztą też :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz dziennie rozważanie o jehowie vel modlitwa
      Raz w tygodniu studiowanie biblii
      Raz w miesiącu nauczanie i głoszenie słowa jehowy

      ( mam w rodzinie , trudny orzech do zgryzienia, jak zaczynają przy popoludniowej herbatce:/

      Usuń
  5. Oj też ostatnio się wściekła, bo chore dziecko to marudne dziecko. Kiedy wreszcie usnął, to zaczęli wiercić i tyle było spania... Domokrążców też nie znosze. Jak maly śpi to zamykam drzwi od pokoju, na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) skąd ja to znam powinnam napisać:) mieszkam w domu ale na 3 pietrze kurierzy czesto przychodza do brata a ja jestem z dzidzią w domu dzwonią jak najęci zanim ja z 3 pietra na sam dół zejde troche mija mam czasem ochote ich udusic bo oczywiscie moja póroczna Iza śpi w dzien jak na lekarstwo a oni mi ją budzą na moje uwagi ze nie musza tak dzwonic mówią Pani nam sie spieszy.....................pozdrawiam i obserwuje wspóla irytacja zawsze lepsza;)

    OdpowiedzUsuń
  7. czy zawsze wszystko co hałaśliwe musi zdarzać się w porach drzemki naszych dzieci? co do nawracania....ja wychodzę z założenia że nie moja d..a nie mój interes i tez nie lubię jak ktoś mi wmawia że moje postępowanie czy przekonania są złe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złośliwość losu chyba jedynie;)

      Usuń
  8. Nie mam dzieci, ale opiekowałam się dziećmi.
    I mega się wkurzałam kiedy dziecko właśnie miało drzemkę, a los sobie pozwalał na figle.
    A to dzwonek do drzwi, a to właśnie wiercenie ścian u sąsiadów, albo na spacerze płaczące/krzyczące dzieci i ich rodzice, albo głośno gadający ludzie... i to jeszcze spoko jakby sobie przeszli i poszli... nieeee, te wszystkie krzyczące dzieci i ich rodzice i ci głośni gadacze musieli za każdy razem zatrzymywać sie w pobliżu wózka ze śpiącym dzieckiem! Ale się wściekałam ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. O ile wiercących sąsiadów trudno się przyczepić, lepiej że wiercą w dzień niż w nocy, to ci nawracający ludzie też mnie przyprawiają o nerwy (tak samo jak ci chodzący po domach i sprzedający cegiełki) - zawsze przychodzą w najmniej odpowiednich momentach. Do tego jak wybudzą śpiące dziecko - nic, tylko pogonić..!

    OdpowiedzUsuń
  10. .Irytacja numer jeden:
    -reklama z Eweliną Lisowską pewnego marketu. Mimo,że do tej pory nie miałem żadnych zatargów z prawem kolejny jej wrzask w radiu powoduje ,że budzi się we mnie mister Hyde...
    Irytacja numer dwa:
    -durne oferty telefonicznych "rewelacyjnych" zakupów ;gdzie nie wiadomo skąd mają Twój numer-na szczęście jest Call Blocker ;-);
    Jehowi? gdzieś na końcu irytogennej listy-summa summarum wystarczy ich spławić i ma się spokój;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie telefony tak bardzo nie irytują, niewdzięczna praca. Gdy jednak ktoś zaczyna mnie rozliczać, dlaczego nie chcę skorzystać z zaproszenia na prezentację pościeli czy garnków to budzi się we mnie diabeł. Nie rozumiem dlaczego mam się tłumaczyć tym bardziej, że nigdzie swojego numeru nie podawałam...

      Usuń
  11. Do mnie na szczęście nie pukają, chociaż jak to przeczytają to przyjdą, żeby nadrobić :)
    Też by mnie to irytowało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie jest ten ich zbór to chodzą często. Ale pamiętam,że jak miałam historię kościoła na studiach to za każdym razem miałam w zapasie ciekawe pytanie i panie same uciekały ;) Moja irytacja nie wytrzymuje jak co rusz dzwonią kurierzy do sąsiadów, ludzie z poczty, z reklamami itp-jakby w bloku był tylko mój numer. Cóż, niektórzy już są irytujący i nie mam pomysłu by to przerwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam właśnie, że nie trudno zagiąć i speszyć takie osoby.
      Współczuję molestowania domofonu przez obcych;)

      Usuń
  13. Zdecydowanie bywa, że irytacja bierze górę :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Złościły mnie okropnie takie rzeczy gdy mieszkałam w bloku. Czasami byłam zmęczona, chciałam poczytać, pouczyć się a sąsiad z góry/z dołu/obok puszczał muzykę, wiercił, hałasował... Teraz w lesie na szczęście mam ABSOLUTNĄ ciszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też nie znoszę wszelkiego rodzaju obcych ludzi łażących po domach. A u mnie w bloku ostatnio coraz częściej ktoś łazi...

    OdpowiedzUsuń
  16. Do każdego przychodzi taki dzień (albo gorzej - dni!), kiedy nakrzyczałby na meble, bo nic nie mówią (? xd). Domyślam się, jak ciężko uświadczyć chwilę spokoju, kiedy ma się w domu dzięciątko. Więc nie dziwie się Twojej irytacji w stosunku do domokrążców. Nie wiem czy tylko ja to zauważyłem, ale zwykle są to ludzie starsi, którzy zawracają innym głowę... bo nie mają nic lepszego do roboty. Nie spotkałem się jeszcze z jehowym-studentem...

    http://brewilokwencja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawy wpis !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś mama wysyłała mnie bym wyszła i powiedziała im, że nie ma rodziców w domu ;p Teraz jak wychodzę i zaczynają coś mi mówić to odpowiadam, że właśnie wychodzę na autobus, ale mogą zostawić ulotki :) Zostawiają jakieś tam papierki, które wyrzucam do kosza i problem z głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dokładnie to samo. Mysza z trudnością kładzie się spać i dokładnie w tym czasie coś zaczyna się dziać. Ostatnio kiedy sąsiad zaczął wiercić dziury, zwróciłem uwagę, że można by kopnąć się na górę i to zapowiedzieć. Znamy się dobrze i wie, że mam małe dziecko. Ale po co, gdyby sytuacja była jednak odwrotna, wtedy ja bym się nasłuchał, jak to jego dziecko budzę. Każdy widzi tylko czubek swojego nosa. Z domofonami jest to samo. Zawsze się ktoś napatoczy. Już myślałem, żeby jakiś wyłącznik zamontować. Dzwonek przy drzwiach już dawno odinstalowałem. Chyba pozostało nam tylko zęby ze złości zagryzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zatem częściowe szczęście, bo domofon akurat jest u nas zepsuty;)
      Faktycznie lepiej wiedzieć o czekających nas hałasach aniżeli usypiać maluchy 'resztkami sił' tylko po to by za 15 minut ktoś miał je obudzić.

      Usuń
  20. Ło matko, też nie lubię nawracań, mądrości życiowych i umoralniania. Katastrofa. Każdy żyje po swojemu i ze swoim sumieniem. Ja też chyba z wyboru wolałabym cesarkę i co? Mam się uważać za gorszą? Nie! To zgodne z moim sumieniem.

    Uwielbiam jeszcze domofon by otworzyć ulotkowiczom, listonoszowi, sprzątaczkom i innym. Uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy przychodzą, żeby mnie nawracać, udaję, że nie ma mnie w domu. Otwieranie im drzwi, to chyba najgorsza możliwa opcja, bo bardzo ciężko się ich pozbyć ;). Do mnie najczęściej jednak podchodzą na ulicy, więc zawsze, ale to zawsze "gdzieś się spieszę"! Nie dziwię się Twojej irytacji, naprawdę.
    A kotek boski! Zawsze chciałam mieć takiego :). Może kiedyś?

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja córka też w dzień śpi jeden raz choć zdarza się i tak,że się buntuje i nie śpi przez cały dzień. Często bywa tak nawet i teraz sąsiad na górze czymś przesuwa co mnie denerwuje ponieważ martwię się,że mała zaraz wstanie a zasneła nie dawno. Wiecznie coś wiecznie ktoś jak Stokrotka śpi. Jehowym nie otwieram drzwi choć nic do nich nie mam. Każdy ma swoją wiarę, którą wyznaje.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ogólnie jestem tolerancyjna, ale gdyby mi wnuczka obudzili, to zdecydowanie bym się wkurzyła! :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Współczuję Kochana, ja natomiast mam młodziutkich sąsiadów pode mną i o 1 w nocy zaczynają imprezy do 4 rano plus w tym karaoke!!!! Szok, szok, szok i nerw mega nerw!!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie lubię, gdy tak chodzą po domach / mieszkaniach i zawracają głowę. Najgorzej, gdy nie rozumieją, że człowiek nie jest zainteresowany.

    OdpowiedzUsuń
  26. Widze, ze miałyśmy w ostatnich dniach bardzo podobne przemyślenia:).
    Z przyjemnością dołączam do obserwujących!

    OdpowiedzUsuń
  27. Też mam Jasia:) U mnie ciągle ktoś dzwoni co chwilę, mieszkam w bloku gdzie jest przychodnia. Mam tego dosyć...

    OdpowiedzUsuń
  28. My mamy też mega trudne sąsiedztwo. Sąsiad zza ściany nas nienawidzi z zasady. Potrafił walić w ściany, żeby straszyć nam dziecko wieczorem, włączał muzykę z głośników, że aż trzęsły nam się ściany, wyłączał i tak w kółko. W końcu mąż do niego poszedł, a on z mordą do niego, że mój mąż wychodzi o 23 na papierosa i drzwi nam skrzypią. Mąż wyjaśnił, że mógł nam to zwyczajnie powiedzieć, tym bardziej że te "drzwi" jakoś córki nie budzą, a ona jest mega czujna. Ogólnie sąsiedztwo w bloku to trudna sprawa. A Jehowi? Cóż... Jestem katoliczką, mnie też denerwują, w dodatku to ich natręctwo...

    OdpowiedzUsuń
  29. Kotek zawsze pocieszy :-)
    pozdrawam

    OdpowiedzUsuń
  30. oj Kochana też nieraz mam takie dni...mała słodko śpi,a nad nami włączą odkurzacz wystarczy na 5 min,a ona już oczka bidulka otworzy...:/
    no cóż inaczej się trochę postrzega godziny w ciągu dnia jak się ma małe dziecko ;)
    pozdrawiam i dużo uśmiechu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. u mnie takich natrętów babcia pogoni więc mam spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeny u nas też przeszkadzają - ale jak tylko ich widzę to już mam przygotowane - GOOD BYE!

    OdpowiedzUsuń
  33. Heh... przypomniało mi się, kiedy chodziłam na noce do pracy i ktoś mnie obudził w ciągu dnia. Od razu przypomniałam sobie wszystkie brzydkie słowa, które istnieją na ziemi ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ewa mam dokładnie tak samo jak Ty! Do mnie przyłażą nie tylko natrętni Jehowi ale i sprzedawcy ziemniaków, jajek a często również robią sobie ze mnie odźwiernego! Straszliwie mnie to wkurza a zwłaszcza jak moja Ninka zaśnie i dzwonią z pierdołami!!! grrrrr

    OdpowiedzUsuń
  35. Hahahaha 'na oko świadkowe Jehowy' - Ewa, rozwaliłaś mnie tym komentarzem:)))) Aż się na głos zaśmiałam:) Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  36. U mnie też jest 1 drzemka w dzień, jak ktoś córkę w tym czasie obudzi, jest mocno rozdrażniona, niestety często nie udaje jej się potem zasnąć i marudzi.

    OdpowiedzUsuń
  37. Co do Jehowych się zgadzam. No ale co zrobisz, jak oni nawracanie mają wpisane w wiarę.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jestem zdecydowanie przeciwna narzucania komuś swoich poglądów - religijnych, politycznych czy innegotypu. Nieźle mnie to wkurza ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja bym o 22 rady nie dała nasz synek z drzemki rezygnuje ale w okresie zimowym idzie spać o 18 tyle ze wstaje rano

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja bym o 22 rady nie dała nasz synek z drzemki rezygnuje ale w okresie zimowym idzie spać o 18 tyle ze wstaje rano

    OdpowiedzUsuń
  41. Wiercenia w ścianie po prostu nie da się wytrzymać; to naturalny odruch, że człowiek się irytuje! Nawet jak sam potem to robi :P
    Co do świadków Jehowy to mnie krew zalewa - niech wierzą sobie w co tylko chcą, ale niech trzymają się z dala od moich drzwi. Ja wiem w co wierzę i nie potrzebuję żeby mi ktoś uświadamiał, że według niego to niewłaściwe.

    http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. U nas popoludniowe drzemki to już historia. Za to od poczatku o 20 dzieciaczki już śpią.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja w ogole nie czaje o co chodzi z tymi swiadkami jehowy. Czy ci ludzie nie maja co z czasem robic? Ja nie mam czasu sie palcem po dupie podrapac a oni tak koleduja calymi dniami od drzwi do drzwi. I co oni z tego maja? Placi im ktos za to czy jak? Czy tak sobie chodza dla zabicia czasu? Nie czaje tego. Ja bym ich pogodnila tam gdzie pieprz rosnie, powaznie.

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak ja to znam. Okej nei mam dzieci, ale zawsze jak zdaży mi się cheć na krótką drzemkę w ciągu dnia ( nie czesto to nie często) ale prawie zawsze jak tylk ozamknę oczy albo- pies na gorze u sąsiadów zaczyna biegać i szczekać, drugi sasiad zaczyna wierciś i jeszcze dzwonią domofonem ludzie roznoszacy ulotki czy właśnie Ci nawracający. Wrr.

    OdpowiedzUsuń
  45. ja też nie cierpie takiego łażenia, każdy ma swoje poglądy tylko po co je komuś narzucać na siłe;/ u nas hałasują ale to nocą sąsiedzi jak awantury robią albo nad ranem inny dewno rąbie na strychu... jakby mi tak ktoś dziecko budził to nie ręcze za siebie;/

    OdpowiedzUsuń
  46. Do mojego poprzedniego mieszkania przyłazili non stop Ci sami ludzie - albo dwie babcie, albo jedna z nich z jakimś dziadkiem. Nie wiem czy mieszkali w tym wieżowcu, czy po prostu ktoś miłosierny zawsze ich wpuszczał, dlatego wiedzieli, że mogą tu przychodzić. W każdym razie też uważam, że takie nawracanie na siłę jest bez sensu. Jak będę miała ochotę zmienić wiarę, to sobie pójdę sama i zmienię, ot co.
    Jednak wracając do nich - przyszli kiedyś na przełomie maja i czerwca, zerknęłam przez wizjer, że stoi babcia z tym dziadkiem. Spojrzałam na siebie w lustrze i otworzyłam im w wydekoltowanej bokserce i na maxa krótkich spodenkach - babcinka wyglądała jakby chciała mnie za to ukamienować, ale już więcej nie przyszła... :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Co do Świadków Jehowy ja mam trochę inne zdanie, mi oni nie przeszkadzają, nigdy się nie spotkałam z natarczywością, upierdliwością, może mam szczęście że jeszcze na takich nie natrafiłam, zawsze spotykam się z uprzejmością z ich strony. Za to często spotykam się z hamskim traktowaniem takich ludzi przez innych, nie uzasadnionym nie jednokrotnie od razu burzliwym podejściem, i to właśnie ci ludzię (a jest ich sporo) mnie wkurzają strasznie!!!! a nie świadkowie Jehowy.

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie znoszę tego, gdy przychodzą i dzwonią mi do drzwi. Nie to, żeby mi jakoś ten dźwięk dzwonka przeszkadzał, ale sama idea po prostu wyprowadza mnie z równowagi. I to, co spotkało mnie ostatnio, gdy nie otworzyłam drzwi, a że u mnie są bardzo cienkie ściany i każdy dźwięk przez drzwi również słychać, te szanowne Panie musiały usłyszeć, że jestem w domu i rzucały mi obelgami pod drzwiami, żeby pokazać co sądzą na ten temat że im nie otwieram... ;/

    OdpowiedzUsuń
  49. Świadkowie Jehowy czasem mnie irytują. To w sumie normalni ludzie i o ile dociera do nich, że ja ich poglądów nie popieram, to nie mam do nich wielkiej pretensji. Ich wiara polega na nawracaniu, tak jak i my mamy jakieś swoje elementy wiary. Bo sama jestem (nazwijmy to) zwyczajnym katolikiem (i swojej wiary zmieniać nie zamierzam, tak jak oni nie zmienią swojej). Czasem jednak zdarzają się wścibscy i namawiacze, którzy zaraz pytają dlaczego i próbują mnie na siłę utrzymać przy drzwiach/zatrzymać na ulicy... To jest niefajne i w takiej sytuacji zdarzyło mi się być dla nich niemiłą. Tak poza tym staram się jednak nie oceniać ich negatywnie. Ja uważam (ogólnie) że każdy człowiek jest tylko człowiekiem i o ile ktoś szanuje mnie, to ja będę szanować jego. I nie ma dla mnie znaczenia czy jest Jehowy, czy pochodzi z Afryki, czy jest gejem.

    OdpowiedzUsuń
  50. Nie znoszę świadków jehowy.Być może tym stwierdzeniem komuś mocno się narażam a nawet na pewno ale niestety swoją natarczywością , wręcz bezczelnością zapracowali sobie na taką opinię . Mam taką jedną panią w tymże wyznaniu która systematycznie mnie nawiedza , zostawia listy oraz dzwoni.
    Wierzyć sobie każdy może w kogo czy w co chce , jego sprawa.Ale nie koniecznie interesuje mnie to przekonanie.
    Co do spania dzieci w południe i tej cudownej równowagi , doskonale rozumiem co masz na myśli .Przerabiałam to:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą :) A co do spania malucha to w tym czasie tez akurat albo dzwonek albo głośno na ulicy i po spańku :)

    OdpowiedzUsuń
  52. mam tak samo jak mój Junior śpi, odwieszam sluchawkę od domofonu ale i tak słychać:( pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarze :)