Ostatnimi czasy każdy mój dzień wygląda niemalże jednakowo.
Nie mogę więc opisać trzymających w napięciu przygód z własnym udziałem.
Zebrało się kilka książek, z którymi zapoznałam się bądź jestem na etapie ich czytania.
Ponadto czekam na rozwiązanie i drugiego malucha w domu.
Wiem, że z dwójką
dzieci łatwo - na początku przynajmniej - nie będzie. Nie liczę, że szybko
zacznę przesypiać całe noce, ale wolałabym by drugi synek był już z nami.
Powodów jest kilka. Przede wszystkim chciałabym mieć pewność, że rozwiązanie
nie uszkodzi malucha. Obecnie jego położenie można określić mianem
pośladkowego, a perspektywy pewnej cesarki brak – przy drugim porodzie nie jest
ona bowiem normą. Istnieje jeszcze szansa, że zajmie właściwe i bezpieczne
położenie, ale z każdym dniem coraz mniejsza. Wszystko okaże się pod koniec
miesiąca, ale optymizmem takie położenie jak na 35 tydzień nie napawa. Jedynym
wskazaniem do bezpieczniejszego jak dla mnie rozwiązania w tej sytuacji (czyt.
cesarskiego cięcia) jest waga dziecka szacowana na większą aniżeli 3,5 kg albo
wąska miednica (a nie wiem czy takową posiadam). Nie mam parcia tym razem na
operacyjne rozwiązanie z takiej racji chociażby, że po powrocie będę musiała
opiekować się Jasiem, a po przecięciu powłok brzusznych dopuszczalny do
podnoszenia ciężar wynosi - o ile dobrze kojarzę - maksymalnie 3 kilogramy. Nie
wiem więc jak by to wszystko miało wyglądać po powrocie ze szpitala. Boję
się jednak ryzykować i rodzić naturalnie przy położeniu pośladkowym. Sporo się
nasłuchałam/ naczytałam i o ile obrót nie nastąpi mam nadzieję, że naturalny
poród zostanie uznany za niewłaściwy...
Inną kwestią jest przeziębienie, które
mnie dopadło. Wolałabym w odmiennym stanie nie musieć przyjmować mocniejszych
leków by nie zaszkodzić maluchowi.
Mniej istotną sprawą jest waga, która pnie
się w górę w zatrważającym tempie. Za pierwszym razem przytyłam około 12-13
kilogramów i w miarę sprawnie wróciłam do stanu sprzed. Obecnie jestem 14 kilogramów
na plusie, a pamiętam, że z Jasiem pod sam koniec najwięcej przybrałam. Nie przejmuję
się tym jakoś mocno – wygląd najważniejszy dla mnie nie jest i wolę niekiedy
zjeść na uspokojenie Snickersa aniżeli czuć się słabo. Wydaje mi się jednak, że
powrót do wagi sprzed nie zajmie mi kilku miesięcy, a trochę więcej czasu. Czuję
się grubo, tyję szybciej aniżeli w normalnym stanie, ale prawda jest też taka,
że mogłabym się nieco ograniczać, a z lenistwa mi się nie chce tego robić. Nie chcąc
dłużej marudzić powracam do tematu książek.
Otworzyłam się na 'nowych' pisarzy kryminałów. Zachęciły mnie
do tego lidlowe i biedronkowe promocje. Zapoznałam się tym samym ze stylem
Camilli Lackberg, Maxa Bentowa i Anny Jansson. O ile dwoje pierwszych pozytywne
wrażenie na mnie wywarło, o tyle książka ostatniej wymienionej persony mnie
zawiodła i mocno nudziła. Nawet pierwszej dwójce jednak, w moim odczuciu, nie
udało się dorównać ‘nesbowskiemu’ i ‘linkowemu’ klimatowi, ale nie wykluczam,
że kiedyś skuszę się na inne tytuły wspomnianych autorów.

Poza tym postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i
skusiłam się na newsweekowską serię ‘czytamy w oryginale’. Jak dla mnie, czyli osoby,
która w znajomości języka się uwstecznia ze względu na brak kontaktu z
angielskim na co dzień treść polska i
jej tłumaczenie na stronie obok są strzałem w dziesiątkę. Czytanie idzie
jak krew z nosa, bo dziennie średnio strona wychodzi, ale odświeżam w głowie słownictwo,
a ponadto poznaję też nowe słowa. Lektury tej serii są przeznaczone dla osób
średnio zaawansowanych, ale i początkujący powinni sobie poradzić. Polecam tym
bardziej, że mamy do czynienia z bardzo znanymi i popularnymi powieściami
dwujęzycznymi, a nie jakimiś wynalazkami. Posiadam już ‘Sherlocka Holmesa’ oraz
‘Rozważną i romantyczną’.
Wobec powyższych treści zastanawiam się czy macie orientację
w kwestii porodów pośladkowych – może ktoś wydał na świat dziecko tak ułożone
bądź osoba z Waszego otoczenia i przykładowo chwali sobie poród naturalny bądź w
stu procentach odradza.
Interesuje mnie też Wasza opinia na temat wspomnianych
książek – czytaliście może?
Pozdrawiam serdecznie, trzymam kciuki by choróbsko w te chłodniejsze dni nikogo
nie dopadło;)