niedziela, 7 września 2014

Kocia depresja

Coś dziwnego zaczęło dziać się z Reksiem. Zaobserwowaliśmy kulenie, ale także izolację. Zawsze biegł do miski jak usłyszał jej brzęknięcie wiedząc, że zaraz będzie mokre jedzenie. Około dwa tygodnie temu zaczęły się wspomniane problemy, do stanowiska z pokarmem trzeba było go nieść żeby coś zjadł. Nie ukrywam, że straciłam humor obserwując co się z nim dzieje. Kilka miesięcy wcześniej także miał epizod z kuleniem, ale przeszło po kilku dniach. Tym razem jednak interweniowaliśmy. Weterynarz zalecił zastrzyki przeciwbólowo – przeciwzapalne. Niestety nie dawały one efektu. Kolejnym etapem było prześwietlenie łapek, które jak się okazało są zdrowe. Przy okazji wyszło, że ma tasiemca (szok, bo 1. odrobaczany był dwa tygodnie wcześniej maścią na kark; 2. jest kotem niewychodzącym, a jak wyczytałam żeby załapać paskudztwo trzeba zjeść pchłę. Nie mam pojęcia jak takowa znalazła się w zasięgu jego pyszczka), ale dostał zastrzyk i po tasiemcu. Za tydzień otrzyma kolejny żeby nie nastąpiło odrodzenie. Zbadaliśmy mu także krew, wszystko ok. Weterynarz zasugerował, że jego stan może mieć podłoże behawioralne. Zaczęliśmy więc myśleć co mogło wydarzyć się ok. dwóch tygodni temu. Jedyne co przychodzi nam na myśl to fakt, że Jasiu został wypuszczony z ‘boksu’ (dywan na którym się wcześniej znajdował i bawił odgrodzony był poduszkami, teraz granice zostały otwarte). Może Reksio poczuł się zagrożony ‘nową’ osobą na swoim terenie? Podejrzewam u niego depresję w związku z tym. Jasiowi nie wolno dotykać kociaków, bo nie umie się z nimi jeszcze obchodzić, ale mimo wszystko nowa sytuacja wywołać mogła u kocura wstrząs i stres. Wydaje mi się, że jest ciut lepiej, staram się częściej do kociaków zaglądać, zabawiać je żeby czuły się bezpiecznie. Dostają także codziennie jakieś mokre jedzenie (wcześniej regularności w mokrym nie było, bo bałam się o nerki, ale teraz robię wszystko by miały dobry humor i wrócił dawny Reksio). Dobrym sygnałem jest na pewno to, że zaczął mruczeć czy czasami miauczy jak się go głaszcze, kulenie też stało się ledwo zauważalne. Czy ktoś z Blogerów spotkał się z przypadkiem kociej depresji? Jak jeszcze mogę poprawić Reksiowi humor?  Jeśli poprawa nie będzie zauważalna to zamierzam kupić Feliway. Weterynarz wspominał o tej wtyczce do gniazdka uwalniającej feromony kocie. Takowa ma zapewnić poczucie bezpieczeństwa maluchom. Mam nadzieję, że niebawem Reksio formę całkowicie odzyska, bo inaczej grozi mi osiwienieJ

Jeszcze tydzień temu regularny pacjent kliniki.

        Prześwietlenie i pobieranie krwi było w znieczuleniu. 
Do domu wrócił otępiony jeszcze.


Pozdrawiam serdecznie:)

31 komentarzy:

  1. Biedak :( Może faktycznie wędrujący Jasio zaczął go stresować.. dla kota najmniejsza zmiana może być rewolucją. Pewnie potrzeba mu czasu i się przyzwyczai - nauczy się jak żyć z dzieckiem :) Nie jestem specjalistą, ale tak jak zwykle radzą na różnych forach i w programach (np. Kot z piekła rodem - mój ulubiony ;) - staraj się poświęcać mu więcej czasu, przede wszystkim dużo zabawy, wędki, piłeczki, głaskanie, i może zamontucjecia jakieś dodatkowe półki na wysokościach - tak żeby koty miały swoją przestrzeń trochę wyżej - tam Jasiek nie wejdzie, a one będą mogły go obserwować, skryć się w razie co, a koty potrzebują takiej przestrzeni, do której nikt nie ma dostępu. Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Reksio... Ja z moim rudszym też mam problemy ostatnio. Zaczął okropnie siusiać poza kuwetą. Niedługo udajemy się na badanie moczu. Próbowałam już chyba wszystkich odstraszaczy, i nie pomagają. Co jakiś czas pod schodami siuśki...
    Trzymam kciuki za poprawę kociego nastroju!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny :( Trzymam kciuki i przesyłamy całusy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej jaki biedaczek, mam nadzieję, że wkrótce wszystko wróci do normy - niestety nie umiem nic doradzić

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również trzymam kciuki i mam nadzieję, że szybko nastąpi poprawa.
    Wygląda przepięknie. Dawno nie widziałam takiego ślicznego zwierzaka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodki ten Wasz kociak. Oby z Jasiem szybko się dogadał i depresja zniknęła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki biedny Reksio, jejku. Mam nadzieję, że szybko się polepszy jego stan!

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedaczek. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam nigdy takiego problemu z moimi kotami, ale dobrze Ewo, że trzymasz rękę na pulsie i kontrolujesz sytuację. Tak jak napisałaś, może kocur czuje się odrzucony. W takiej sytuacji należy zapewnić kotu jak najwięcej opieki i miłości. Powodzenia. I dawaj znać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. W kwestii kota Ci niestety nie pomogę bo od zawsze mam psy i to w tym gatunku mam lepsze rozeznanie. Mam tylko nadzieję, że problem szybko się rozwiąże i Reksio szybko odzyska pełnię sił i wróci do formy. PS. A wiesz, że kiedyś Cię widziałam w Gorzowie :). Już dawno miałam Ci o tym napisać. Było to bodajże 20 sierpnia, gdzieś tak koło 19, szłaś z Jasiem w wózku a ja zatrzymałam się, żeby przepuścić przechodnia na pasach a tym przechodniem byłaś Ty :). Było to na przejściu dla pieszych niedaleko AWF-u i Tesco na Myśliborskiej, idąc w stronę centrum. Rozpoznałam Cię ze zdjęcia, zgadzał się kolor wózka Jasia, Ty byłaś ubrana w spodnie i ciemnozielony sweter. Chciałam Ci nawet pomachać ale przecież się nie znamy :) a wysiąść z samochodu nie mogłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to jest mi bardzo miło i jestem zaskoczona nieco:) I jak tu nie wierzyć w prawdy zawarte w stwierdzeniu 'świat jest mały':)

      Usuń
  11. Nie wiedziałam, że koty są takie delikatne psychicznie. Mam dwa psy i zawsze dokazują, nawet jak mają doła to wystarczy wyjąć ich ulubioną piłeczkę i humor od razu wraca. Kochają wszystkie dzieci, z czego bardzo się cieszę, nawet te jeszcze niesforne które dość topornie chwytają ich za futro.
    Mam nadzieje, że pupil wyjdzie z depresji, bo nie ma nic gorszego jak coś dolega naszemu przyjacielowi, a my nie wiemy co to może być.
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kotów nie mam, więc nie podpowiem, ale mam nadzieję, że wszystko zakończy się dobrze :-) mój Laki jest zazdrosny jak biorę świnki na kolana, cały czas później zabiega o uwagę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Biedny kociak. Mam nadzieję, że już jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  14. O mamo po twoim mieszkaniu hasa mój wymarzony kociak :)
    Jej nigdy nie słyszałam o takim zachowaniu kociaków.
    Oby mu szybko przeszło, bo widać że to prze kochany kociak.

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny wpis i wspaniały kot

    pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  16. Biedactwo. Oby jak najszybciej wrócił do dawnej formy psychicznej i fizycznej.
    Mobilny maluch może być przyczyną stresu Reksia.
    Nie czekaj, kup od razu Feliway do kontaktu.
    Mocno trzymam kciuki za poprawę i przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajniutkie te Twoje koteczki. Wyglądają na bardzo mięciutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny kiciuś! Oby mu to przeszło!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Oby radość wróciła kociakowi!

    OdpowiedzUsuń
  20. Trzymam kciuki za kocurka, słyszałam, że Feliway jest bardzo skuteczny.
    Bardzo podoba mi się Twoje podejście do dziecka i kotów - wielu rodziców traktuje zwierzaka jak maskotkę dla swojego dziecka, wspaniale poczytać, że są i rozsądni ludzie :-) Pozdrowienia, głaski dla kociaków i buziaczki dla Jasia :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oby szybciochem wrócił do 100procentowej formy:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej. Przepraszam za spam, ale chce tylko napisać,że zaprosiłam Cię do zabawy :) udział nie jest obowiązkowy,ale chętnie poznam Twoje odpowiedzi :)
    http://dorazetblog.blogspot.com/2014/09/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  24. biedny Reksio może rzeczywiście jest zestresowany ....;/ piękny kociak;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Biedny Reksio :( mam nadzieje że szybko wróci do zdrówka!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarze :)